Pierwszy zlot w MastineuM czyli nieco o kiełbaskach z grilla...

(10 głosów, średnia ocena 5.00 na 5)
Pierwszy
Kameralny Zlot w MastineuM
Czyli jak smakowały kiełbaski z grilla?
Życie często uczy ,że nie warto niczego planować a przysłowie mówi cyt."Chcesz rozśmieszyć Pana Boga to opowiedz mu o swoich planach" ...Więc ? Więc niczego nie planowaliśmy. Grillowisko wypadło spontanicznie. Pomysł padł podczas wieczornej "spowiedzi" telefonicznej w piątek. Przed konfesjonałem wieczorem , rozgrzeszała mnie Marta...:) .Pomysł był mój , po czym biorąc pod uwagę okoliczności został tejże samej nocy odwołany ,po to aby porankiem stał się naszą popołudniową rzeczywistością.
Tradycją było ,że Gdynia i Sopot to moja obowiązkowa obecność na wystawie. Przepraszam zatem wszystkich tych ,którzy byli na niej licząc ,że porozmawiamy. Z powodów zawodowych nie było nam tym razem dane. Pozdrawiam serdecznie tych ,którzy o nas pytali i oczywiście zapraszamy do nas.
Ale skupmy się na naszym "zlocie". Zlot był raczej kameralny . 14 osób na posesji oraz 8 psów. Pomijając okres kiedy mamy szczeniaki to tylu "psowatych" u nas jeszcze nie było.
Rozpoczęliśmy o 15:30 , już z daleka widziałem niepocieszoną minę naszego 700 kg -mowego grilla a na jego "ustach" .. Nie wiem czy wiecie ,że nasz grill je ma ... cisnęło me się " O k......a, znowuuuuu ? Tak znowu ! Nie ma co ukrywać , grillujemy często. Każdy ma jakąś słabość... Przepraszam za slang - rzeczno-potokowy ,ale dla tejże potrzeby pasował tutaj jak ulał i nie mogłem się powstrzymać. Powstrzymywanie kończy się zawałem ,zatem nie odmawiajcie sobie niczego. Jak to mówią... Lepiej spróbować i żałować niż nie :)
Oprócz Marty z Croftem i Justyny z Tomaszem gościliśmy Łukasza i Kasię. Łukasz z Kasią są mocno związani z psami , również tymi od nas. Bardzo pomagają ,za co serdecznie dziękujemy.
Ich Sarplaniec to essencja tej rasy. Stwierdzenie laika co prawda dlatego że kompletnie nie znam tych psów ... ale oceniając jako laik mogę to z pewnością stwierdzić. Łukasz z Kasią są również właścicielami Hoteliku dla psów. Przy innej okazji podamy szczegóły.
Powyżej to już Iza z Michałem , właściciele Caspra ,którego jesteśmy współwłaścicielami ...
Zmieniamy na chwilę temat. Grill sprawił się na medal ale "towarzystwo" wciągało raczej słabo.
Brakowało nam tu kilku osób "do pary" ale co się odwlecze to nie uciecze....
Jak zwykle "Sefie" ,które demonstrowałem Justynie , wyszło chyba fajnie  . A może chciała tylko "na waciki" :)

Iza demonstrowała dress z naszywkami z Aronem. Tak to ten niebieski i chyba w tym kolorze jej również "do twarzy". Druga porcja grillowiska zaczynała skwierczeć a my zebraliśmy się kolejny raz ,żeby uwiecznić już całą naszą grupę. Już nikogo w każdym razie nie spodziewaliśmy się.
Zaczynało lekko kropić więc imprezka przeniosła się do wewnątrz. Później to już było raczej tak na zmianę. Takie spotkania są bardzo potrzebne. To wartość sama w sobie. Internet, telefon z założenia mają nas komunikować. Jak wszystko na świecie i one maja swoje efekty uboczne. Izolują nas od siebie, przekłamują nasze emocje.
O tym dlaczego Iza się uśmiecha mieliśmy wiedzieć tylko MY ... Miała to być mała tajemnica ale już nie będzie. Otóż na miejscu Izy siedziała kiedyś naprzemiennie Pani Krystyna Czubówna wraz z córką. Była to bardzo miła wizyta , bardzo podobał im się nasz Stanley. Namiętnie kilka minut Pani Krystyna rzucała Stanleyowi patyczek.

Poniżej to taka "klasyczna" fotka Toli z być może obecnie jedynym męskim Interchamionem w rasie. Aron , klasa sama w sobie. Chcemy jeszcze troszkę z Aronem pojeździć.
lubimy łączyć przyjemne z pożytecznym i tak jak w czerwcu zwiedzaliśmy Węgierskie hodowle tak być może za miesiąc zwiedzimy i Czechy...

No i mamy kolejną "ustawkę".. czyli Aron i Tola MastineuM z właścicielami Justyną i Tomaszem.
Aron od lewej u góry no i nadszedł moment spaceru po naszej hodowli. Jakoś to się udało. Croft i Tola nie były zawiedzione mamy nadzieję.
Nieszczęściem naszego spotkania był fakt nadchodzącego poniedziałku. Wystawa w Sopocie odbyła się w niedzielę. Nie było zatem "wycia do księżyca" które miałoby szansę się odbyć w sobotę. A sobotnie wieczory mimo ,że chłodne to są u nas wspaniałe. Musimy to powtórzyć.

Czyżby był to koniec niedzielnych wizyt? Oczywiście że nie. Dawno nie widzieliśmy właścicieli Ramzesa MastineuM. Pies ma się dobrze a i właściciele nadal oczarowani i przepełnienie miłością i  fascynacją mastiffami a jak widać i naszymi również.

Scarlet, Miracle, Aron... uwielbiają gości... a stawanie na dwóch łapach to już chyba dla nich taki rytuał.
Niedziela dobiegała końca . Pozdrawiamy serdecznie wszystkich ... Zdania są podzielone ale u nas w naszej kaszubsko-góralskiej rodzinie , Goście to radość .
Pozdrawiamy jeszcze raz...
Informujemy , że z poprzedniego miotu po Casprze i Ginie została jeszcze tylko 1 suczka. W razie zainteresowania prosimy o kontakt.
609 022 286

 

Pierwszy
Kameralny Zlot w MastineuM
Czyli jak smakowały kiełbaski z grilla?
Życie często uczy ,że nie warto niczego planować a przysłowie mówi cyt."Chcesz rozśmieszyć Pana Boga to opowiedz mu o swoich planach" ...Więc ? Więc niczego nie planowaliśmy. Grillowisko wypadło spontanicznie. Pomysł padł podczas wieczornej "spowiedzi" telefonicznej w piątek. Przed konfesjonałem wieczorem , rozgrzeszała mnie Marta...:) .Pomysł był mój , po czym biorąc pod uwagę okoliczności został tejże samej nocy odwołany ,po to aby porankiem stał się naszą popołudniową rzeczywistością.
Tradycją było ,że Gdynia i Sopot to moja obowiązkowa obecność na wystawie. Przepraszam zatem wszystkich tych ,którzy byli na niej licząc ,że porozmawiamy. Z powodów zawodowych nie było nam tym razem dane. Pozdrawiam serdecznie tych ,którzy o nas pytali i oczywiście zapraszamy do nas.
Ale skupmy się na naszym "zlocie". Zlot był raczej kameralny . 14 osób na posesji oraz 8 psów. Pomijając okres kiedy mamy szczeniaki to tylu "psowatych" u nas jeszcze nie było.
Rozpoczęliśmy o 15:30 , już z daleka widziałem niepocieszoną minę naszego 700 kg -mowego grilla a na jego "ustach" .. Nie wiem czy wiecie ,że nasz grill je ma ... cisnęło me się " O k......a, znowuuuuu ? Tak znowu ! Nie ma co ukrywać , grillujemy często. Każdy ma jakąś słabość... Przepraszam za slang - rzeczno-potokowy ,ale dla tejże potrzeby pasował tutaj jak ulał i nie mogłem się powstrzymać. Powstrzymywanie kończy się zawałem ,zatem nie odmawiajcie sobie niczego. Jak to mówią... Lepiej spróbować i żałować niż nie :)
Oprócz Marty z Croftem i Justyny z Tomaszem gościliśmy Łukasza i Kasię. Łukasz z Kasią są mocno związani z psami , również tymi od nas. Bardzo pomagają ,za co serdecznie dziękujemy.
Ich Sarplaniec to essencja tej rasy. Stwierdzenie laika co prawda dlatego że kompletnie nie znam tych psów ... ale oceniając jako laik mogę to z pewnością stwierdzić. Łukasz z Kasią są również właścicielami Hoteliku dla psów. Przy innej okazji podamy szczegóły.
Powyżej to już Iza z Michałem , właściciele Caspra ,którego jesteśmy współwłaścicielami ...
Zmieniamy na chwilę temat. Grill sprawił się na medal ale "towarzystwo" wciągało raczej słabo.
Brakowało nam tu kilku osób "do pary" ale co się odwlecze to nie uciecze....
Jak zwykle "Sefie" ,które demonstrowałem Justynie , wyszło chyba fajnie  . A może chciała tylko "na waciki" :)

Iza demonstrowała dress z naszywkami z Aronem. Tak to ten niebieski i chyba w tym kolorze jej również "do twarzy". Druga porcja grillowiska zaczynała skwierczeć a my zebraliśmy się kolejny raz ,żeby uwiecznić już całą naszą grupę. Już nikogo w każdym razie nie spodziewaliśmy się.
Zaczynało lekko kropić więc imprezka przeniosła się do wewnątrz. Później to już było raczej tak na zmianę. Takie spotkania są bardzo potrzebne. To wartość sama w sobie. Internet, telefon z założenia mają nas komunikować. Jak wszystko na świecie i one maja swoje efekty uboczne. Izolują nas od siebie, przekłamują nasze emocje.
O tym dlaczego Iza się uśmiecha mieliśmy wiedzieć tylko MY ... Miała to być mała tajemnica ale już nie będzie. Otóż na miejscu Izy siedziała kiedyś naprzemiennie Pani Krystyna Czubówna wraz z córką. Była to bardzo miła wizyta , bardzo podobał im się nasz Stanley. Namiętnie kilka minut Pani Krystyna rzucała Stanleyowi patyczek.

Poniżej to taka "klasyczna" fotka Toli z być może obecnie jedynym męskim Interchamionem w rasie. Aron , klasa sama w sobie. Chcemy jeszcze troszkę z Aronem pojeździć.
lubimy łączyć przyjemne z pożytecznym i tak jak w czerwcu zwiedzaliśmy Węgierskie hodowle tak być może za miesiąc zwiedzimy i Czechy...

No i mamy kolejną "ustawkę".. czyli Aron i Tola MastineuM z właścicielami Justyną i Tomaszem.
Aron od lewej u góry no i nadszedł moment spaceru po naszej hodowli. Jakoś to się udało. Croft i Tola nie były zawiedzione mamy nadzieję.
Nieszczęściem naszego spotkania był fakt nadchodzącego poniedziałku. Wystawa w Sopocie odbyła się w niedzielę. Nie było zatem "wycia do księżyca" które miałoby szansę się odbyć w sobotę. A sobotnie wieczory mimo ,że chłodne to są u nas wspaniałe. Musimy to powtórzyć.

Czyżby był to koniec niedzielnych wizyt? Oczywiście że nie. Dawno nie widzieliśmy właścicieli Ramzesa MastineuM. Pies ma się dobrze a i właściciele nadal oczarowani i przepełnienie miłością i  fascynacją mastiffami a jak widać i naszymi również.

Scarlet, Miracle, Aron... uwielbiają gości... a stawanie na dwóch łapach to już chyba dla nich taki rytuał.
Niedziela dobiegała końca . Pozdrawiamy serdecznie wszystkich ... Zdania są podzielone ale u nas w naszej kaszubsko-góralskiej rodzinie , Goście to radość .
Pozdrawiamy jeszcze raz...
Informujemy , że z poprzedniego miotu po Casprze i Ginie została jeszcze tylko 1 suczka. W razie zainteresowania prosimy o kontakt.
609 022 286
 
Zobacz nasz kanał na youtube
Znajdź nas na FaceBook
Znajdź nas na twiterze