Międzynarodowa Wystawa Psów Rostock 07.09.2013

(10 głosów, średnia ocena 5.00 na 5)
INTERNATIONAL DOGS SHOW
ROSTOCK - CACIB - 07.09.2013
W Rostoku wylądowaliśmy w zasadzie w jednym nieskromnym celu.
Celem był Cacib dla Arona. Mamy już kilka rodzinnych i żeby nie trzymać nikogo w napięciu z przyjemnością powiem ,że cel został osiągnięty. Aron był oceniany przez 2- kę sędziów z tym ,że dowodził p.Joachim Otto. Sędzia jest z tych ,którym wystarczy spojrzeć i już wiedzą to czego potrzebują...
Zgodnie z tym o czym informowali nas nasi niemieccy znajomi Irina, Heiko and Alex  Lammek,sędzia to wytrawny fachowiec od naszej rasy.
Zgadzało się dokładnie w zasadzie wszystko. Dziekujemy za informacje i życzliwość. Osiągnięty w zasadzie z nawiązką dlatego ,że dołączyło do niego kolejne zwycięstwo rasy Arona czyli przysłowiowy BOB - Best of Breed. Tyle na początek i żeby nie uprawiać retrospekcji ,zacznijmy po kolei.
Tuż przed wyjazdem do 23:00 oglądaliśmy mecz Polska-Czarnogóra."Lewy" stanął na wysokości zadania ale zabrakło szczęścia. Wyjechaliśmy z Radkiem ok.23:00. Godzina "duchów" zbliżała się nieubłaganie. Morfeusz czaił się w mroku :) . Armia naszych "małych czarnych amazonek" pod postacią Redbulli i kawy na BP niedaleko Parnowa , walczyła z wszechogarniającym błogostanem. Do Niemiec wjechaliśmy planowo i standardowo pomyliłem kilka zjazdów. Około godziny 5:00 Morfeusz wygrywał już na całej linii.
Użyłem zatem mojego "konia trojańskiego" pod postacią Radka. Radek przejmując stery z wielką dumą rozsiadł się w fotelu, włączył ogrzewanie fotela i tempomat. Widząc to ,życzyłem mu dobranoc i słodkich snów :)
Zakończę może ten temat niemniej nie ukrywam ,że kilkukrotnie zauważyłem u Radka "oczy chińczyka".
Zbliżaliśmy się do Rostoka. Nawigacja poprowadziła nas skrótem czyli tunelem. Tunel a właściwie przejazd w nim 700m kosztował 3 Euro w jedną stronę za to prowadził bezpośrednio na teren wystawy. 5 minut od tunelu byliśmy na miejscu.
Przybylim o godzinie 7:00 i trzeba było poczekać mimo ,że wjechać i parkować można już było. Wjazd na parking kosztował z tego co pamiętam 6 Euro. Zabraliśmy piesy i poszliśmy w blasku wschodzącego słońca rozruszać się troszeczkę.
Ci ,którzy znają nasze psy to wiedzą . Dla tych którzy nie - mamy info. Od lewej u góry to moja Scarlet Sadie MastineuM (już Młodzieżowa Championka) od prawej nasz Aron.
Aron zwany Dandy zachowywał się przyjaźnie i wspaniale ,czym gwiazdorzył jak tylko można było. Ringi nie były zbyt wielkie i ring główny również co nas troszkę zniechęciło . Suma sumarum nie zostaliśmy na finały.
Ocenianie było bardziej dokładne niż na Światówce , trwało również odpowiednio dłużej. Miałem mały problem na własne życzenie dlatego ,że Dandy co chwila przerywał mi stójkę i wyjadał rozkruszony pasztecik zamiast pozować. Moja wina i miałem to na własne życzenie.
Aron miał w konkurtencji 2 kę konkurentów - jednego w klasie otwartej (4 latka) i jednego 18 miesięcznego z klasy młodzieży. Suczek też było kilka.
Ostateczne porównanie nie pozostawiało złudzeń niemniej konkurent należał do psów dobrze przygotowanych i zadbanych. Właściciele niemieckich mastifów byli bardzo życzliwi i mili. Nawiązaliśmy nowe znajomości.
Kolejno , kiedy sytuacja w samcach wyjaśniła się definitywnie , kolej przyszła na naszą Scarlet.
Scarlet stójkę ma bezbłędną po mamusi (Miracle) jest jednek lepsza od niej w ruchu. Tym razem nie udało w pełni wykorzystać się tego atutu a był w zasadzie tutaj jedynym. Suczka z klasy pośredniej która była konkurentką naszej Scarlet (klasa młodzieży) ważyła ok 10kg więcej. Nie doszło jednak do porównania . Późniejsze porównanie w klasie młodzieży z samcem nie dało Scarlet zwycięstwa. Gabaryt samca przeważył. Scarlet w proporcjach i anatomii była nienaganna. Gdyby nie podbiegła do Radka , który stał z Aronem w wejściu na ring ,podczas "rundki" to kto wie.
Tak czy inaczej mamy tytuł Caciba i BOBA dla Arona oraz ocenę doskonała Scarlet oraz niemieckiego Caca jak również Res.-Anw.Dt i Jug.Ch.Deuch.
Mamy zatem ze Scarlet pierwszego Niemieckiego J.Champina.
Poniżej i powyżej to porównanie samców. Trzeciego samca Radek nie objął swoim sokolim wzrokiem.
Na sam koniec sam sobie postawiłem 1 nkę ,poprosiłem sędziego o fotkę. Po ocenie i wynikach pogaworzyliśmy jeszcze trochę z nowymi znajomymi. Jeden z ukrycia robił zdjęcia mnie i Radkowi :).
Później szybki shopping. Kupiłem 4 gumowe zabawki JUMBO . Dla mastiffa w sam raz. Kolor czerwony, cena 22 Euro za szt. Po targowaniu stanęło na 20 Euro. Taniej o 30zł niż u nas.
Aron i mała wzbudzali wielkie zainteresowanie. Załapaliśmy się na mały wywiad do telewizji o nazwie "Niewiem". :)
No i cóż. Radek zniechęcił mnie do BISów ale jak się później okazało miał  swój ukryty plan. Ten plan był również moim, zatem zgodnie zjechaliśmy z obwodnicy Szczecińskiej kilka kilometrów w prawo.
Skutek tego widać na rękach u Radka. Póki co żeby nie zapeszyć bo mała nie ma jeszcze czerwonej wstążki ,zatem szaaaaa a Ci co wiedzą niechaj się cieszą i życzą nam najlepszego. Powrót był szybki i bezkawowy. I na tym zakończył się wyjazd dla mnie. Dla Radka weekend dopiero się zaczynał. Czekała Agusia promieniście uśmiechnięta z "maczetą" w ręku :). Pozdrawiam Agusię bo Radkowi życzyłem tylko szczęścia ...
Kolejne zdjęcia to już nie wątek wystawowy ale nasz koniec weekendu.
Zawitaliśmy z Igorem i Aronem do Łupawska.
Pogoda była super, woda wspaniała 22C.
Jak widać Aron po zasłużonym wysiłku ,miał killka chwil dla siebie.
Co prawda bardziej był zadowolony po wyjściu niemniej nie narzekał :)
Ostatnie chwile wakacyjnego mimo ,że wrześniowego słońca trzeba było wykorzystać ,a jakże.
Tak prawdę mówiąc Dandy kontakt z "otwartym morzem" miał w życiu kilkukrotnie niemniej nigdy tak naprawdę nie testowaliśmy jego pływackich umiejętności.Do wody wchodził nieśmiało ale bez lęku. Kiedy woda sięgała krawędzi "ucha" uniósł lekko przód , wydawało się jakby napompował klatkę piersiową i oderwał się od gruntu. Unosił się na powierzchni bez trudu a kiedy włączył napęd , trudno byłoby z nim rywalizować. Zatem nasz Danduś został zwodowany.
Danduś z miną małego misia poniżej.Naprawdę mamy ubaw z tym psem. Cały czas jak małe dziecko.
Od lewej to 114kg Danduś daje łapkę swojej Pani a od prawej poniżej to nasza najstarsza i pierwsza suczka w hodowli imć Psyche Z Maszowego Domu. 12 letnia Psyche , matka Championów - Gallahada , Conana , Elmo, babka Championki Rosji Melisandy - przyjechała na 2 tygodnie wakacji .
Danduś nachalno-towarzyski nie dawał nam spokoju. Cóż. Dzieci wszystkie są nasze i mają swoje prawa.
Póki co pozdrawiamy a tych ,którzy powoli dojrzewają do kupna mastiffa zapraszamy do działu naszych ogłoszeń. Pamiętajcie Państwo jednak. Każdy pies - mastiff dxziedziczy swe cechy po rodzicach - psychikę również. Nie kupujcie substytutów i nie dajcie nabijać się w butelkę niską ceną. Pozdrawiamy i zapraszamy do nas.

Poprawiony (środa, 11 września 2013 13:29)

 
Zobacz nasz kanał na youtube
Znajdź nas na FaceBook
Znajdź nas na twiterze